Ma dzikość w sercu, mimo udomowienia,
Gdy tylko z domu na zewnątrz wychodzi,Zmianie następuje jego oblicze,
Ile razy to widziałem, nie policzę,
Nagle instynkty zaczynają grać rolę,
Przybiera postać łowcy, jego każdy zmysł się wyostrzy,
Skrada się jest czujny i poluje,
Łatwej ofiary wnet wypatruje,
Gdy skończy swoje miejskie łowy, wraca do domu,
I znów jest kanapowy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz